Jak coś chcesz mieć -rób to sam.No i zrobiłam ... Nie strasznie mi już wymienianie i dopasowywanie wierteł.Stukam sobie w głowie jak mogłam nie spróbować tego wcześniej.Że to niby taka poważna męska robota -tak?/A guzik prawda -jak się chce to się wiele da.Spora część dziewczyn do mnie zaglądających wie to doskonale.Zaczęłam od wiatrołapu.O którym już było wcześniej .
Mimo to wiele w nim jeszcze do zrobienia.Jednak małymi krokami brnę do przodu.
Drzwi jak widać jeszcze nie dokończone.Czekają na 'obrobienie 'listewkami.
Prezent od pewnej drogiej mi koleżanki której ja też życzę tylko tego co najlepsze a wyszedł spod ręki jej taty.A dobre słowo i dobre życzenie mi cenię ogromnie,zwłaszcza w świecie gdy nawet w bliskim gronie nie koniecznie wszyscy są sobie życzliwi.
Staram się grupować swoje 'skarby'....Tym razem miejsce znalazły dzwony..No i jak widać. wciąż 'otwarte ' Mam nadzieję że kiedyś jeszcze upoluję jakieś fajne okazy.
Ramki z głowami dostałam od znajomego, który nie mógł uwierzyć że podoba mi się takie badziewie.
A podoba się -podoba.

Jest wreszcie i lampa.Wreszcie nie wisi na samym wejściu kikut.Kupiona za przysłowiowe grosze przybyła do mnie jak i wiele rzeczy w moim domu z UK .

Przybyło pod mój dach trochę angielskiego dobra ostatnio .Duszyczko nie blogowa!!! jednak do mnie wciąż do mnie zaglądająca ślę Ci -BIG dzięki.!!!
Goszczącym u mnie życzę spokojnego tygodnia , dzięki za wspólny czas i wasze słowa.-aga
Łał! Naprawdę świetny blog ;)
OdpowiedzUsuńNa początku jak tu weszłam, pomyślałam - o Jezu... Kolejny nudny blog jakiejś dorosłej kobiety... I tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie! :) Urzekł mnie aniołek mówiący gościom "Szczęść Boże!". Chyba sobie takiego sprawię w domu! :D
------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam do mnie - czytamto.blogspot.com
Wiatrołap dobra rzecz... u mnie nie ma niestety.
OdpowiedzUsuńDzwony... oj lubię, bardzo lubię :)
Jest takie powiedzenie - pokaż mi swój przedpokój, a powiem ci jak mieszkasz. Można to odnieść do różnych sfer życia, ale sprawdza się. U Ciebie - również :)
OdpowiedzUsuńUroczo i kobieco.
twój dom jest magiczny ;)
OdpowiedzUsuńWszystko mi się tu podoba i to bardzo. Lampa rewelacja - takie to ze świeczką szukać i w cenach absurdalnych - masz farta. Dzwony też niebanalne i tabliczka z aniołkiem. Po wejściu do takiego domu to bym pomyślała - tak, tu chcę zamieszkać. Uściski!!!
OdpowiedzUsuńCóż za magiczna lampa.Świetna.Też walczę z wiatrołapem. Jak dla mnie to taka wizytówka domu.Przedsmak naszego prywatnego świata.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSuper! Faktycznie wpadłaś w wiertarkowy szał. Podejrzewam, że to jeszcze nie koniec ;)
OdpowiedzUsuńNiepowtarzalnie i oryginalnie. Piękny dom Aguś. Lektur zazdroszczę :-)
OdpowiedzUsuńLampa rewelacyjna!!! Podziwiam bardzo Twój domek!!
OdpowiedzUsuńJa niestety nie mam szczęścia do narzędzi elektrycznych, ale mój Mąż świetnie się sprawdza w roli operatora wiertarki i innych takich, więc nie narzekam :) Ze wszystkich tych pięknych rzeczy, które tu zaprezentowałaś najbardziej podoba mi się gwieździsta lampa - bomba!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Aga z tą wiertarą to wiem jak jest... też tak czekałam i czekałam aż wzięłam ja w swoje ręce i już nawet Mąż mówi to Ci zrobię...haha!A U Ciebie super!!!!Dzwonki fajna sprawa ta mała kropielniczka to moje małe marzenie a głowy...łał zaskakujące...Buziaki!!!!:)
OdpowiedzUsuńBardzo klimatycznie u Ciebie.Cudna lampa,pozdrawiam;))
OdpowiedzUsuńOczarowała mnie ta lampa :) Ale nie o tym chciałam. Tylko o tej wiertarce. Motywujesz, muszę i ja w końcu spróbować :) Chociaż z drugiej strony, ja właśnie specjalnie nie chcę brać wszystkiego na siebie, czasem wolę usiąść i popatrzeć jak wysilają się inni ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do nas na candy :)
Buziaki
Ale lampa! Wszystko w ogóle! Tych książeczek szczerze Ci zazdroszczę:)))Buziaki
OdpowiedzUsuńI super Agnieszko, wiertarka nie jest straszna!:) Pozdrawiam ciepło!:):)
OdpowiedzUsuń