"Sztuka życia - to cieszyć się małymi szczęściami."

czwartek, 11 września 2014

Candy i migawki domowe tego lata

I znów prawie minęło kolejne lato....Wrzucam kilka migawek..tak ku pamięci swej.. Obiecane donice w otoczce tkaniny betonowej..-tak wyglądały na wiosnę.Sprawdziły mi się fajnie.Nie wiem jak zachowają się po zimie,tym bardziej że miejsce w którym stoją jest mocno wietrzne.

Chabry...
to już też migawka minionego lata...


Okapu nad kuchnia jak nie było tak nie ma...Do wianka dowiesiłam tylko tabliczkę i napis metalowy.
Zasadziłam,rozsadziłam,przesadziłam dziesiątki roślin .,obsypując je kamykami,korą patykami ,szyszkami..etc...Teraz tylko chucham by rosły .Cieszy mnie każdy nowy listek.






Natrafiałam też na fajne skarby .(Ciekawe rzeczy także dostałam ale o tym osobny post.)

Chciałabym z okazji końca lata 
ogłosic candy



 Candy dla obserwatorów obecnych ,ewentualnie przyszłych i nie tylko.
Udział w candy mogą wziąć wszyscy zagladający.
 Przedmiotem candy jest szklany flakonik z korkiem.(na oliwę,magę...etc)oraz niespodzianka.

Zasady kształtują się następująco :
1.umieść komentarz pod tym postem.

2.Umieść zdjęcie  na pasku  bocznym swojego bloga
3.osoby nie blogujące zostawiają adres mailowy.
Tymczasem pozdrawiam-dzięki za wspólny czas i zapraszam chętnych na candy-aga

wtorek, 12 sierpnia 2014

Anielska galeria

Przyjaźń to za duże słowo ale może zaprzyjaźnienie z wiertarką brzmi lżej- dało mi niezależność i sporo kolejnych dziur w ścianach.Anioły wreszcie dzięki owym dziurkom dostały odpowiednie miejsce i zyskałam galerię(mini)anielską.



Anioły dłuta pana Łuczki przygrywają nam w bibliotece.

Ten zaś zrobiony przeze mnie anioł z polan zawiśnie nad drzwiami do pracowni.

 Mam ochotę na więcej ....ale wszystko w swoim czasie..


Teraz powinno być mnie więcej w blogowym świecie.
W następnym poście ogłoszę candy
 Tymczasem anielsko pozdrawiam zaglądających do mnie...-aga


wtorek, 27 maja 2014

Kuchennie...

Dzięki dzisiejszej burzy -owy regalik doczekał się odfoliowania.Nawet święta stał w owym ubranku.Być może zrobiłabym to wcześniej jednak biłam się z myślami czy go przemalować by pasował do kredensu...Z drugiej strony nie chcę przemalowywać szatkownicy ,chcę by została taka naturalnie tylko oczyszczona. Przed spaleniem uratowałam ku swej uciesze a'la szufladkę ,która to bardzo pasi mi na razie w tym miejscu.Póki co ani szafka ani szuflada nie są
potraktowane na razie woskiem ...Nabieram przekonania na ten czas by zostawić je bez przemalowywania...Na dobrą sprawę taki stan rzeczy nie gryzie się z 'białym' kredensem.







W domu ostatnimi czasu nie wiele zrobiłam .Przesadziłam i nasadziłam za to dziesiątki traw  i krzewów.Przeniosłam z mamą w ciągu jednego dnia 5ton kamyczków...zasypując czarną folię pod krzewami.Teraz sprawdzam wciąż czy pokazują się nowe listki w nasadzeniach.Zanim będzie widać efekt wzrostu muszę czekać przynajmniej rok...No cóż..nie mam innego wyboru...
Udało mi się -zupełnie przypadkiem wyłowić w angielskim składziku -szmateksiku  takowe obrazki które mogą działać pobudzajaco na kubki smakowe .Bynajmniej do mnie przemawiają.
Jednak w związku z tym że nadal  nie ma okapu  nie mogą zawisnąć w docelowym miejscu.No chyba że zmieni mi się ... wersja ich umiejscowienia.
- a tego nigdy nie wykluczam..

Tymczasem dzięki za wspólny czas....pozdrawiam ciepło-aga

niedziela, 30 marca 2014

''Krasawica' mojaaa...

Tak oto krasawica bez głowy stanęła w sąsiedztwie pater z dyniami .Czekała na swoje  przysłowiowe 5minut.Zakupiona w angielskim składzie.Nikt jej nie chciał bo wiadomo-nie kompletna i jakaś taka byle jaka sukienczyna.Czekała na mnie...Teraz pretendowała do rangi damy i weszła na salony.
Makijażu jej jeszcze tylko brak -jednak to nastąpi dopiero gdy pędzel wpadnie mi w ręce.

Postanowiłam podmalować tylko podstawę -ale jak wyjdzie okaże się w tzw'' praniu''.
Klosz-niczym ochronny - owa piękność dostała ze starej lamy której doczyścić się nie mogę z wielo -letniego kurzo-brudu.Zastanawiam się jeszcze nad przewiązaniem dołu -podstawy klosza szklanego..sznurkiem lub kawałkiem szmatki..



Przytachałam sporo mebelków -językiem męża-'' kolejnych gratów'' do domu .
Już większość podczyszczona czeka na dopieszczenia.Część jeszcze nie dotachana do mnie-jednak czeka by dac im koleją szansę na nowe życie po ponad 20latach oczekiwania.





Bardzo chciałabym mieć już wszytko na miejscu ....ale to jeszcze musi potrwać...zanim zaczną w pełni cieszyć me oko.Póki co praca wciąż wre...
Tymczasem na nadchodzący tydzień podsyłam wam ciepłe pozdrowienia i dzięki za wspólny czas-aga

sobota, 15 marca 2014

Patery.

 Zanim ptasio -dyniowe dekoracje ustąpią miejsca świątecznym dekorkom -ku pamięci sesyjka.
Dynie malowane i dyńki materiałowe od jakiegoś już czasu są ze sobą w symbiozie.I widzę że całkiem im nieźle ze sobą.
Postument pod wiszącymi drzwiami nadal nie pomalowany jak widać-jednak nie przetrawiłam jeszcze wewnątrz siebie jak ma wyglądać.Nie umiem się zdecydować a i jakoś zabrać się do tego.
Patery powstały już jakiś czas temu z różnych elementów zbieraczych.Potraktowałam wszystko farbami w odcieniach szarości i bieli.



 Różne szkiełka pokryte są betonem i zaprawami klejowymi później muśnięte farbą.




 Damulka z wachlarzem zakup totalnie nie planowany to wynik nieostrożności(lub złego ułożenia) podczas przechodzenia pomiędzy półkami w sklepie.Figurka spadła i trzeba było za nią zapłacić...No cóż ..Teraz taka poklejona jest mi jakoś bliższa.


Spokojnego weekendu życzę wszystkim goszczącym u mnie.
Na dzisiaj sporo planów...Może wezmę się za jakieś dekorki świąteczne....kto wie...?
Pozdrówka ciepłe-aga

poniedziałek, 10 marca 2014

Patyki i żonkile

 Tak na lekko dzisiaj kwiatowo....patykowo...
Kwiaty poprzekładane polanami ..w betonowym tworze...

 Patyki w moim  domu są wszech obecne...


Słonecznego dnia i tygodnia WAM życzę.U mnie niczym wiosennie dzisiaj...-aga
Related Posts with Thumbnails